wspólna przestrzeń warsztatowa w Warszawie

Tym razem nietypowo – zwracam się do Was drodzy Czytelnicy z pytaniem/apelem.

Od jakiegoś czasu rozglądam się za przestrzenią coworkingową dla siebie, ale i towarzystwem do realizacji wspólnych projektów. Są problemy elektroniczne czy programistyczne, które zdecydowanie efektywniej realizuje się w kooperatywie, niż samemu. Szukam więc osób o podobnych zainteresowaniach, ale i miejsca. Jeśli udałoby się zebrać grupę kilku-kilkunastu osób/zapaleńców, to byłby to pierwszy krok do budowania swojego warsztatu.

Ważne dla mnie jest:
– dobre skomunikowanie miejsca (blisko centralnych stacji metra),
– wsparcie członków przedsięwzięcia,
– wzajemna chęć pomocy,
– komunikatywność.

Oczywiście płeć, wiek i doświadczenie nie mają znaczenia. Z przyjemnością poświęcę swój czas na edukowanie innych, ale mam nadzieję, że i mnie będzie miał kto edukować.

Ze swojej strony mogę zaoferować:
– doświadczenie w organizowaniu wspólnej przestrzeni,
– opracowanie zasad, etc wspólnego działania,
– wkład sprzętowy (masa części, arduino, raspberry pi, przyzwoity oscyloskop), etc.

Jeśli również masz potrzebę współdziałania lub szukasz podobnego miejsca, to pisz lub dzwoń: przemyslaw(at)kabelkowo.pl lub 510-095-095. Dzięki!

BeagleBone – to takie proste, czyli Raspberry Pi z dużą ilością GPIO

Dość długo zastanawiałem się, czy na pewno chcę zaopatrzyć się w kolejne mikro-cudo dostępne na rynku. W końcu nie wytrzymałem i rozpocząłem procedurę zakupu BeagleBone. Przejrzałem kilka źródeł i uznałem, że chyba najrozsądniejszym będzie zakup bezpośredni w Farnell/element14. Razem z kabelkiem mikroHDMI i przesyłką wyszło w okolicy 260zł brutto (dodam, że Farnell ma rewelacyjną jakość obsługi i mimo oddziału w UK bez problemu można załatwić wszystko po polsku.

beagleboard

Unpacking, czyli co w pudełku siedzi – na BeagleBone pierwsze spojrzenie

Paczka przyjechała (ciężko nawet nazwać to paczką, gdyż była to koperta bąbelkowa), a w środku: małe pudełeczko kartonowe, zafoliowany kabel miniUSB, zafoliowany kabel mikroHDMI (zamówiony dodatkowo) oraz faktura. Pudełko odrobinę większe, niż to, w którym dostarcza RS Raspberry Pi.

Po otwarciu ukazała się malutka płytka (powierzchnia zbliżona do karty kredytowej i chyba odrobinę mniejsza od Raspberry Pi) zapakowana w folię antystatyczną oraz mały kartonik z bardzo skróconą instrukcją pierwszego uruchomienia.

raspberry pi & beaglebone

Co siedzi w środku BeagleBone?

Zamówiłem BeagleBone Black w wersji A5B. Jest to wersja mocniejsza od standardowego BeagleBone (procek 1GHz via 720MHz). Oto główne parametry:

– procesor RISC A8 od TI: AM3359AZCZ100 (wydajność 2000MIPS, taktowany zegarem 1GHz),
– układ graficzny o wydajności 20M Polygonów (czyli 3D),
– 512MB pamięci RAM DDR3 taktowanej 400Mhz oraz 2GB wbudowanej (z preinstalowanym systemem) pamięci flash,
– dwa złącza USB: mini USB – pasywne i host USB-A o wydajności 500mA,
– mikroHDMI ze wsparciem Audio (stereo),
– ethernet 10/100,
– złącze mikroSD,
– 65 portów GPIO mogących obsługiwać i2c, spi, lcd, 4 x RS, 4 timery, CAN – wszystko w standarcie TTL 3,3V (+ kilka mniej znanych standardów),

całość zasilana jest poprzez mikroUSB lub dedykowane złącze zasilania 5V i pobiera w przedziale 210-460mA.

beaglebone black

Pierwsze uruchomienie BeagleBone Black – nie spodziewałem się tak prostego startu

Instrukcja zawarta w pudełku nazywa się Quick Start i zdecydowanie odpowiada objętością swojej nazwie. Zawarte w niej punkty (dla uruchomienia bez klawiatury, myszy i monitora hdmi) to:

– podłącz USB mini do portu w BBB,
– podłącz drugi koniec kabla do komputera,
– otwórz nowozainstalowane urządzenie pamięci masowej,
– uruchom START.htm,
– podążaj za instrukcją na ekranie.

W zasadzie równie dobrze po uruchomieniu (podłączeniu USB) i podłączonym kablu sieciowym wystarczy wpisać w przeglądarce adres 192.168.7.2, żeby otrzymać ten sam efekt. Reszta to zabawa (i pewnie kolejny wpis).